Szanując Twoją opinię udzielamy Ci odpowiedzi zgodnie z własnymi przekonaniami, sumieniem i wiedzą. W kulturze dyskusji mile widziana jest zarówno teza, jak i antyteza. Bronisz swojego stanowiska i chwała Ci za to. Jednak w toku dotychczasowej dyskusji Twoje argumenty nikogo nie przekonały gdyż kłócą się one z elementarnymi zasadami przyjętego systemu ekonomicznego w którym przyszło nam żyć. Zgodnie z zasadami demokracji masz prawo nie akceptować pewnych faktów jednak my opierając się na tych samych zasadach wolnej dyskusji chcemy wykazać Ci lukę w Twoim rozumowaniu podając swoje argumenty których Ty też masz prawo nie akceptować stosując własne kontrargumenty. Paradoks Twoich rozważań polega tylko na tym że zakładają one wywrócenie całego systemu ekonomicznego do góry nogami i same w sobie są walką z wiatrakami. Przez to dyskusja na forum ociera się czasem o absurd i generalnie zmierza donikąd. I jeśli ktoś tu wietrzy spisek to nie ja bo akceptuję otaczająca mnie rzeczywistość i fakt spekulacji, czasami sam po niego sięgając w celu uzyskania korzyści finansowych co w ramach mojej wiedzy o obowiązanym nas prawie jest całkowicie legalne. Spisek za to wietrzysz Ty cały czas bombardując nas teoriami o hermetyzacji i niedostępności sceny komiksowej spowodowanej przez spekulacje.
Może więc wynieśmy dysputę na wyższy poziom i zamiast snuć teorie spiskowe i obrzucać się łajnem poproszę Cię o podanie np. podstawy prawnej zabraniającej skupowania komiksów w celach zarobkowych, albo paragraf zabraniający wydawnictwom tworzenia niskich nakładów z okładkami limitowanymi.
Wtedy, obiecuję, jako pierwszy posypię głowę popiołem i publicznie Cię Tu przeproszę. Póki co dyskusja jest czysto akademicka i dzieli nas na dwie grupy. Tych którzy rzeczywistość akceptują i potrafią ją wykorzystać oraz na tych którzy są z tego czy innego powodu zastanym stanem rzeczy sfrustrowani ale nie mają za bardzo pomysłu co z tym zrobić poza wszczynaniem wojenki.
Ps. Nowomowa rządzi
Drogi kolego (lub koleżanko), po raz kolejny bardzo proszę nie używać formy "my" mówiąc o sobie bo jakoś dziwnie mi się tu kojarzy z czasami komunizmu. Chyba, że faktycznie mam się do was zwracać Wy towarzyszu. Jestem całkowicie przekonany, że nie prezentujesz zdania 100% tego forum także nie biorę nawet pod uwagę możliwości, że wypowiadasz się jako delegat jakiejś większej grupy.
Jeśli poprzez akceptację obecnych realiów rozumiesz dobre przystosowanie się do ustroju kapitalistycznego i praw gospodarki wolnorynkowej to nieskromnie powiem, że chyba dobrze się w nim znajduję biorąc pod uwagę moją sytuację materialną.
Nasza dyskusja dotyczy pewnego dosyć specyficznego i bardzo niszowego hobby w naszym kraju jakim jest kolekcjonowanie komiksów. Nawet mimo ostatniego zalewu polskiego rynku mnogością różnorakich tytułów chyba każdy zdaje sobie sprawę jakie małe są nakłady poszczególnych pozycji i ile osób w tym hobby tak faktycznie "siedzi", a nie jest tak zwanym "niedzielnym nabywcą" superbohaterskiego tworu, czy też kierowanym nostalgią dawnych czasów "fanem Thorgala" lub też gówniakiem co po kinowym seansie avengersów wyprosi Mamę, żeby kupiła mu komiks w Empiku.
Ja prezentuję postawę osoby która patrzy trochę dalej niż czubek własnego nosa, Ty natomiast patrzysz co Ci wolno i tłumaczysz, że skoro prawo na to pozwala to dlaczego nie korzystać z okazji?
Prawo rzecz jasna pozwala. Co więcej, logika podpowiada niektórym, że jest to idealna okazja do zarobku. Jednak zarabiać na swoim hobby windując sztucznie ceny komiksów? Wszakże te uważane są w naszym kraju za drogie i jest to jeden z wielu powodów dla których grono kolekcjonerów komiksu Polsce jest tak wąskie (rzecz jasna nie twierdzę, że to najważniejszy powód tego stanu rzeczy).
Problem leży właśnie w podejściu do tematu. Obaj zdajemy sobie sprawę z możliwości, jednak jeden z nas ich nie wykorzystuje z własnego wyboru, a drugi z twierdzi że można zrobić wszystko co się chce, niezależnie od tego czy zaszkodzi to w jakiś sposób "komiksowemu ekosystemowi" w Polsce, ważne że portfel jest grubszy.
Dla jasności powiem, że nie ganię nikogo za kupowanie komiksu i odsprzedawanie go po jakimś czasie po większej cenie (bo na przykład nie chcemy go już w naszej kolekcji, lub też przeczytanych komiksów się pozbywamy, nie kolekcjonując ich). Chodzi mi o dość powszechną praktykę kupowania komiksów w wielu egzemplarzach w celu ich późniejszej odsprzedaży z odpowiednim zyskiem. Tak, powtórzę to raz jeszcze, moim zdaniem jest to psucie (i tak niezbyt zdrowego) rynku komiksowego w Polsce.
Reasumując - niech każdy robi co chce. Jednak bez późniejszego zdziwienia, że za coś trzeba zapłacić 4 razy tyle bo ceny mocno wywindowane. Lub że wciąż widzi się te same twarze na Festiwalu Komiksu, bo świeżej krwi wciąż tak niewiele. Ale czekaj, czekaj.... zapomniałem, że ta sztucznie wytworzona "elitarność" komiksowego hobby w Polsce jest wielu bardzo na rękę i dobrze się z nią czują.
Pozdrawiam Was towarzyszu.