
Tak, to była metafora. Przemoc fizyczną, za obopólną zgodą, uznaję tylko w jednym przypadku

Jestem zwolenniczką bezpośredniego wyrzucenia komuś co leży na wątrobie. Może to poskutkować końcem znajomości, może zakończyć wspólnym śmieszkowaniem nad piwem. Wszystko zależy od osób, ich dystansu do siebie i umiejętności komunikacji. Ale cenię szczerość wyrażaną w cztery oczy. Dlatego żałuję, że spotkania z autorami okładek nie będzie. Żałuję również, że nie będzie okazji na której narzekający na tytuły nominowane do Komiksu Roku mogliby wyrazić swojej niezadowolenie na żywo, bo jak wiemy takiego spotkania program nigdy nie przewidział. Jestem bardzo ciekawa czy obie strony umiałyby swoje argumenty racjonalnie przedstawić i udokumentować, gdy nie zasłaniają się awatarem i (czasem) nickiem. I nie mają grona poklepujących ich po pleckach klakierów.
Nie uważam aby to rozbiło środowisko. A przynajmniej nie uważam aby poróżniło to osoby długo w nim działające. Każdy z nas ma coś za uszami. To raczej domena nowego narybku (nie ważne czy z lewa czy z prawa), że są tacy buntowniczy i tylko by się ze wszystkimi kłócili. Wystarczy rzucić im hasło i ślepo za nim podążają. I napięcie w pośladach narasta do takiego poziomu, że zapas maści nie wystarcza. I na takim festiwalowym panelu to napięcie mogłoby znaleźć ujście. Pod warunkiem oczywiście, że byłoby komu wziąć w nim udział.
I uprzedzając ewentualny zarzut w moją stronę, że też ukrywam się pod nickiem. Owszem, ale jestem znana w fandomie. Pod swoim nazwiskiem publikowałam różne materiały, które nie raz wywoływały wojenki. Ale wiecie, jak ludzie potrafią rozmawiać i argumentować to te wojenki prędzej czy później się kończą.