Wybaczcie proszę szczerość, ale to jest żałosne, co tutaj się wypisuje.
Nikt z Was nie ma prawa narzucać to, ile artysta/artystka powinien/powinna brać pieniędzy za swoją pracę. Ci ludzie od zawsze mają problem z zarabianiem na swoim talencie, bo spora część odbiorców ma jakiś skrzywiony obraz tego, jak działa taki proces i najchętniej chcieliby wszystko za darmo albo jakieś śmieszne pieniądze, bo przecież "to jest tylko dla Ciebie chwila".
Jeśli podobają się Wam prace czyjejś osoby, to cena nie powinna grać roli. Nie stać Cie? Zacznij odkładać kasę wcześniej, albo po prostu nie kupuj lub wybierz jakąś tańszą alternatywę, jeśli jest oferowana (np. headshot zamiast half/full body, albo czerń i biel zamiast kolorów). Ktoś robi rysunki za darmo? Spoko. To wybór tej osoby i należy go uszanować na równi z decyzją z osoby, która pobiera opłaty.
Najbardziej zdołowało chyba mnie to:
Może dlatego, że jest mało rozpoznawalnym rysownikiem, na razie bez większych osiągnięć i przyjechał do Łodzi, żeby się promować, a nie do pracy.
Co ma rozpoznawalność do tego wszystkiego? ABSOLUTNIE NIC. Chcecie powiedzieć, że ktoś ma mniej zarobić tylko dlatego, że ma mniej odbiorców? Skąd w ogóle wiecie, że ktoś jest mniej popularny, od innej osoby? Przypominam, że od lat mamy coś takiego, jak Internet, gdzie artyści zdobywają fanów na całym świecie - kogo obchodzi, że w Polsce tych osób może być mniej? Na festiwalach przychodzicie do autorów niewydawanych w Polsce i mówicie im, że ich praca jest mniej wartościowa, bo są u nas nieznani?
Dla mnie tego typu teksty są przykre i mocno szkodliwe, bo pokazują postawę całkowicie zerowego szacunku za czyjąś pracę. I z pewnością przyczyniają się do sytuacji, gdzie twórcy muszą zaniżać mocno ceny, bo coraz więcej znajduję się ludzi, którzy najchętniej nic by nie płacili.
Potraficie zachwycać się czyimś rysunkami, jeździć na festiwale, żeby zobaczyć na żywo ulubionych autorów i autorek, ale jak tylko pojawia się temat pieniędzy to od razu zaczynają się problemy. Nigdy nie zapomnę tego obrzydliwego oburzenia w kolejce do Norma Breyfogle'a w 2010 roku, gdy ten życzył sobie zapłaty za rysunki na kartkach (a ceny i tak miał mocno zaniżone).
Osobom mającym takie nastawienie ("On/ona nie powinien/powinna brać tyle/w ogóle kasy za to!") nie życzę nigdy, żeby ktoś do Was podszedł i powiedział, że Wasza praca (jakakolwiek ona by nie była) nie jest warta tyle, ile zarabiacie "BO JA TAK SĄDZĘ.". Apeluję natomiast do chwili refleksji. Zastanówcie się, czy twórcy, którzy dostarczają Wam artystycznych wrażeń mają rzeczywiście mieć puste kieszenie ciężko pracując dla Waszego zadowolenia.