Autor Wątek: 10/10 czyli komiksowa perfekcja  (Przeczytany 21322 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline turucorp

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #105 dnia: Śr, 06 Marzec 2024, 12:32:41 »
@turucorp postawiłeś chochoła i go obaliłeś, brawo!

A po polsku jesteś w stanie napisać, jaki masz problem?
Nieograniczona tolerancja prowadzi do zaniku tolerancji. Rozszerzenie nieograniczonej tolerancji na tych, którzy są nietolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnych, to tolerancyjni zostaną zniszczeni, a wraz z nimi tolerancja.

Offline komiks

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #106 dnia: Śr, 06 Marzec 2024, 18:18:27 »
A po polsku jesteś w stanie napisać, jaki masz problem?
Poza tym, że się do mnie przypierdzieliłeś bez sensu, to żadnego.
Xenozoic, Death Dealer, The Maxx, Thrud The Barbarian, Army of Darkness

Offline turucorp

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #107 dnia: Śr, 06 Marzec 2024, 19:47:10 »
Poza tym, że się do mnie przypierdzieliłeś bez sensu, to żadnego.

"Przypierdzieliłem" się do twojej tezy, a nie do ciebie. Ja wiem, że to subtelna różnica, niemniej jednak różnica. Jesteśmy na forum dyskusyjnym, więc, jak sama nazwa wskazuje, podjąłem dyskusję zamiast pitolić o "chochołach".
Rozumiem, że możesz być z pokolenia, dla którego "Cwał Walkirii" to fragment soundtracku do "Czasu Apokalipsy" a zombie wymyślił Kirkman, ale to trochę bardziej skomplikowane.
Nieograniczona tolerancja prowadzi do zaniku tolerancji. Rozszerzenie nieograniczonej tolerancji na tych, którzy są nietolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnych, to tolerancyjni zostaną zniszczeni, a wraz z nimi tolerancja.

Offline komiks

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #108 dnia: Śr, 06 Marzec 2024, 20:06:45 »
"Przypierdzieliłem" się do twojej tezy, a nie do ciebie.

No to słabo się orientujesz w tym globalnym wpływie

Jesteśmy na forum dyskusyjnym, więc, jak sama nazwa wskazuje, podjąłem dyskusję zamiast pitolić o "chochołach".
Bo postawiłeś.

Rozumiem, że możesz być z pokolenia, dla którego "Cwał Walkirii" to fragment soundtracku do "Czasu Apokalipsy" a zombie wymyślił Kirkman, ale to trochę bardziej skomplikowane.
I kolejny chochoł.

Może Ci to ułatwię, bo mam dobre serce. Z którym zdaniem się nie zgadzasz? Uzasadnij:

1. Według mnie, obiektywnym kryterium oceny komiksu, jest jaki wpływ wywarł na kulturę.
2. I ten wpływ, nie musi być wcale globalny,
3. bo gdyby uznać że musi, to nie spełniłby go żaden komiks.
Xenozoic, Death Dealer, The Maxx, Thrud The Barbarian, Army of Darkness

Offline 79ers

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #109 dnia: Śr, 06 Marzec 2024, 20:14:14 »
10/10 to powinna być ocena relacji Ty-komiks, a co kogo obchodzi wpływ na kulturę.

Offline komiks

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #110 dnia: Śr, 06 Marzec 2024, 20:29:38 »
@79ers, dyskusja szła dwutorowo, tutaj się zaczęło:

Jak już odświeżyliście ten wątek, to może zaproponuję nową zabawę.
Xenozoic, Death Dealer, The Maxx, Thrud The Barbarian, Army of Darkness

Offline turucorp

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #111 dnia: Śr, 06 Marzec 2024, 20:34:25 »
Może Ci to ułatwię, bo mam dobre serce. Z którym zdaniem się nie zgadzasz? Uzasadnij:

1. Według mnie, obiektywnym kryterium oceny komiksu, jest jaki wpływ wywarł na kulturę.
2. I ten wpływ, nie musi być wcale globalny,
3. bo gdyby uznać że musi, to nie spełniłby go żaden komiks.

To w ramach pochylania się nad moją chocholą niewiedzą, wyjaśnij mi, proszę, jakim cudem (twoim zdaniem), komiksy, które wywarły kluczowy i globalny wpływ na kulturę, twoim zdaniem tego nie zrobiły?
Czy superhero to element kultury? Uważasz komiksy typu "Superman" czy "Batman" za zjawiska lokalne? "Ronin" i "300" Millera to tez takie "lokalne epizody" bez wpływu na globalnie rozumianą kulturę? "GitS"? "Akira"? "Strażnicy"?
Jeszcze raz proszę, wyjaśnij mi, jak te komiksy nie miały globalnego wpływu na kulturę, może być nawet łopatologicznie.
I żeby nie było, moim zdaniem wiele z naprawdę wpływowych komiksów nie łapie się na 10/10 i dlatego unikałbym takiego klucza.
Nieograniczona tolerancja prowadzi do zaniku tolerancji. Rozszerzenie nieograniczonej tolerancji na tych, którzy są nietolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnych, to tolerancyjni zostaną zniszczeni, a wraz z nimi tolerancja.

Offline komiks

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #112 dnia: Śr, 06 Marzec 2024, 21:33:08 »
To w ramach pochylania się nad moją chocholą niewiedzą, wyjaśnij mi, proszę, jakim cudem (twoim zdaniem), komiksy, które wywarły kluczowy i globalny wpływ na kulturę, twoim zdaniem tego nie zrobiły?
Czy superhero to element kultury? Uważasz komiksy typu "Superman" czy "Batman" za zjawiska lokalne? "Ronin" i "300" Millera to tez takie "lokalne epizody" bez wpływu na globalnie rozumianą kulturę? "GitS"? "Akira"? "Strażnicy"?
Jeszcze raz proszę, wyjaśnij mi, jak te komiksy nie miały globalnego wpływu na kulturę, może być nawet łopatologicznie.
I żeby nie było, moim zdaniem wiele z naprawdę wpływowych komiksów nie łapie się na 10/10 i dlatego unikałbym takiego klucza.

Może nie byłem wystarczająco precyzyjny. Pisząc o wpływie na kulturę, miałem na myśli kulturę świata komiksu, który jest częścią całej kultury. Weźmy tego Supermana, jaki miał wpływ na komiks w Polsce? Wspomniane przez Ciebie mangi, uznajmy, że są to pochodne komiksów. Czy Superman wywarł wpływ na mangę w Japonii?

Globalny, to rozumiem na cały świat, czyli każdy kontynent. Jeśli chodzi o kulturę globalnie, można by powiedzieć, że postać Supermana wywarła wpływ, ale niekoniecznie był to komiks, może w niektórych krajach film? Gdyby zapytać Chińczyka, albo Hindusa, to może się nawet z tym stwierdzeniem nie zgodzić.
Xenozoic, Death Dealer, The Maxx, Thrud The Barbarian, Army of Darkness

Offline turucorp

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #113 dnia: Śr, 06 Marzec 2024, 22:43:14 »
Może nie byłem wystarczająco precyzyjny. Pisząc o wpływie na kulturę, miałem na myśli kulturę świata komiksu, który jest częścią całej kultury. Weźmy tego Supermana, jaki miał wpływ na komiks w Polsce? Wspomniane przez Ciebie mangi, uznajmy, że są to pochodne komiksów. Czy Superman wywarł wpływ na mangę w Japonii?

Globalny, to rozumiem na cały świat, czyli każdy kontynent. Jeśli chodzi o kulturę globalnie, można by powiedzieć, że postać Supermana wywarła wpływ, ale niekoniecznie był to komiks, może w niektórych krajach film? Gdyby zapytać Chińczyka, albo Hindusa, to może się nawet z tym stwierdzeniem nie zgodzić.

Rozumiem, że nie zdajesz sobie sprawy, że to co obecnie nazywamy "mangą" wywodzi się w prostej linii od amerykańskich komiksów, masowo dystrybuowanych przez Amerykanów na terenie Japonii od 1945?
Przy okazji, "manga" to nie żadna "pochodna" tylko komiks.
Czy Superman wywarł wpływ na komiks japoński?
Czytałeś "Akirę"? Albo "Astro Boya"? Gdybyś czytał, to nie zadałbyś tego pytania.
Jaki miał wpływ "Superman" na komiks w Polsce?
Widziałeś kiedykolwiek "Orient-mena" Baranowskiego?
Albo "Supermana" Lutczyna w "Szpilkach"?
Albo "Supermana" Skrzydlewskiego?
A to tylko w PRLu (i było tego więcej).
Chiny?
A tu jest ciekawostka, bo o ile kontynentalne były odcięte dosyć mocno od globalnej kultury, o tyle na wyspach powstawały zeszytówki, robione pod tamten rynek. W Chinatown w SF grzebałem w stosach tego, wszystko drukowane w Hongkongu.
Indie? Rzuć sobie okiem chociażby na ofertę wydawnictwa Raj Comics.
Masz w bonusie coś do obejrzenia: https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=oTtzu4rGK9A

Nieograniczona tolerancja prowadzi do zaniku tolerancji. Rozszerzenie nieograniczonej tolerancji na tych, którzy są nietolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnych, to tolerancyjni zostaną zniszczeni, a wraz z nimi tolerancja.

Offline komiks

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #114 dnia: Śr, 06 Marzec 2024, 23:39:16 »
Rozumiem, że nie zdajesz sobie sprawy, że to co obecnie nazywamy "mangą" wywodzi się w prostej linii od amerykańskich komiksów, masowo dystrybuowanych przez Amerykanów na terenie Japonii od 1945?
Przy okazji, "manga" to nie żadna "pochodna" tylko komiks.
Czy Superman wywarł wpływ na komiks japoński?
Czytałeś "Akirę"? Albo "Astro Boya"? Gdybyś czytał, to nie zadałbyś tego pytania.
Masz rację, teraz sobie coś przypominam, że Japończycy zostali zalani Amerykańską kulturą. Widocznie zbyt małą uwagę przywiązuje do czytania wstępniaków w komiksach ;) Akirę czytałem, to że są tam super moce, to bym nie wiązał bezpośrednio z Supermanem, ale jeśli Japończycy zaczytywali się w amerykańskich superbohaterach, to możesz mieć rację, że było to inspiracją.

Jaki miał wpływ "Superman" na komiks w Polsce?
Widziałeś kiedykolwiek "Orient-mena" Baranowskiego?
To jest zrzynka innego bohatera, nawet była dyskusja na forum.

Albo "Supermana" Lutczyna w "Szpilkach"?
Albo "Supermana" Skrzydlewskiego?
A to tylko w PRLu (i było tego więcej).

Będziesz wymieniał każdy komiks, w którym ktoś narysował parodię Supermana? W Polsce w ogóle nie wytworzył się komiks superbohaterski, nie mylić z rynkiem komiksowym, gdzie sprowadzamy tego na kopy.

Chiny?
A tu jest ciekawostka, bo o ile kontynentalne były odcięte dosyć mocno od globalnej kultury, o tyle na wyspach powstawały zeszytówki, robione pod tamten rynek. W Chinatown w SF grzebałem w stosach tego, wszystko drukowane w Hongkongu.
Czyli Chiny średnio.

Indie? Rzuć sobie okiem chociażby na ofertę wydawnictwa Raj Comics.
Masz w bonusie coś do obejrzenia: https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=oTtzu4rGK9A
Tutaj zgoda, jest jakieś wydawnictwo inspirujące się mocno amerykańskimi superbohaterami.

Czyli podsumowując, uznajmy, że w ostatnim zdaniu nie miałem racji, teraz wygląda to następująco:

1. Według mnie, obiektywnym kryterium oceny komiksu, jest jaki wpływ wywarł na kulturę.
2. I ten wpływ, nie musi być wcale globalny,
3. bo gdyby uznać że musi, to nie spełniłby go żaden komiks.
Xenozoic, Death Dealer, The Maxx, Thrud The Barbarian, Army of Darkness

Offline turucorp

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #115 dnia: Cz, 07 Marzec 2024, 00:25:27 »
To jest zrzynka innego bohatera, nawet była dyskusja na forum.
Owszem, była, fragmentaryczna i zainspirowana m.in. moim wpisem sprzed lat na blogu.
"Supermatou", na którym wzorował się Baranowski, to francuska parodia Supermana (Superman pojawia się w niej epizodycznie). Jednak w otwarciu "Orient-mena" autor bezpośrednio nawiązuje m.in. do Supermana (o Supermatou nie wspomina XD).

Będziesz wymieniał każdy komiks, w którym ktoś narysował parodię Supermana? W Polsce w ogóle nie wytworzył się komiks superbohaterski, nie mylić z rynkiem komiksowym, gdzie sprowadzamy tego na kopy.

Nie będę wymieniał każdego, po prostu odniosłem się do bezpośrednich inspiracji w okresie PRLu.
Czy komiks typu SH się "nie wytworzył w Polsce"? Raczej nigdy nie okrzepł, bo podejść do tego była masa. Tak na szybko: "Straine", "Druga Liga", "Ratboy", "Ćma", "Muskulator", "Yoel", "Pogromca pornografów", "Zefir". "Karsten Strosz", "Biały Orzeł", "Jan Hardy", "Bler"...

Co do reszty to ufff... (chociaż są ciekawe sytuacje związane z komiksami w Chinach kontynentalnych, jak ci się będzie chciało, to możesz poczytać o komiksowej wersji SW (bo film był tam zakazany) https://www.mcgreene.org/archives/296 ).
Jeśli zaś chodzi o "Akirę" to przyjrzyj się uważnie postaci Tetsuo ;)
Dobra, ważne, że jest jakiś konsensus, dzięki za dyskusję.
Nieograniczona tolerancja prowadzi do zaniku tolerancji. Rozszerzenie nieograniczonej tolerancji na tych, którzy są nietolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnych, to tolerancyjni zostaną zniszczeni, a wraz z nimi tolerancja.

Offline Damian xyz

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #116 dnia: Cz, 07 Marzec 2024, 12:26:24 »
A według mnie, obiektywnym kryterium oceny komiksu w tym plebiscycie jest subiektywna ocena komiksu :)

Offline pszemcio

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #117 dnia: Cz, 07 Marzec 2024, 14:33:04 »
Rozumiem, że nie zdajesz sobie sprawy, że to co obecnie nazywamy "mangą" wywodzi się w prostej linii od amerykańskich komiksów, masowo dystrybuowanych przez Amerykanów na terenie Japonii od 1945?

A to jest akurat bardzo ciekawy wątek, bo są przecież wykopaliska z dużo wcześniejszymi mangami, czy tam pre-mangami

https://www.breakdownpress.com/store/pre-war-manga-easygoing-daddy-by-as-yutaka-hineko-their-only-child-by-nagasaki-batten

https://www.fantagraphics.com/products/tank-tankuro-prewar-works-1934-1935

Offline turucorp

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #118 dnia: Cz, 07 Marzec 2024, 18:57:54 »
A to jest akurat bardzo ciekawy wątek, bo są przecież wykopaliska z dużo wcześniejszymi mangami, czy tam pre-mangami
Dlatego, bardzo uważnie i świadomie użyłem zwrotu "to co obecnie nazywamy mangą".
Nieograniczona tolerancja prowadzi do zaniku tolerancji. Rozszerzenie nieograniczonej tolerancji na tych, którzy są nietolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnych, to tolerancyjni zostaną zniszczeni, a wraz z nimi tolerancja.

Offline Pabloff

Odp: 10/10 czyli komiksowa perfekcja
« Odpowiedź #119 dnia: Pn, 11 Marzec 2024, 14:35:29 »
Tak na dobrą sprawę nie wystawiam komiksom ocen, ale gdybym to robił, to maksymalną notę mógłbym przyznać tytułom, które wymieniłem poniżej. Przy czym nie przywiązuję do tej listy jakiejś szczególnej wagi (wszak oceny nie muszą być czymś stałym – zdecydowanie nie mam co do moich "dyszek" pewności ;)), lecz podchodzę do tego zadania na zasadzie wyzwania-zabawy. Przy każdej pozycji umieściłem krótki komentarz, często z przymrużeniem oka... Uczciwie przyznaję, że w porównaniu do większości Szanownych Forumowiczów mało w życiu przeczytałem (mimo blisko 30-letniego stażu intensywność czytelnicza bywała u mnie często bardzo niska). Ale dostrzegam plus tej sytuacji – przede mną wciąż mnóstwo świetnych tytułów. :)


"Alinoe" (Jean Van Hamme, Grzegorz Rosiński) – żadne inne dzieło popkultury nie przeraziło mnie tak bardzo. Wprawdzie po raz pierwszy przeczytałem ten komiks jako dzieciak, ale wspomnienie tamtych emocji wciąż pozostaje żywe.

"Azyl Arkham" (Grant Morrison, Dave McKean) – niektórzy zarzucają temu komiksowi bełkotliwość (ponoć Morrison napisał scenariusz w trakcie jednego posiedzenia, znajdując się w stanie delirium tremens). Mnie natomiast powalił on swoim potężnym, psychodelicznym klimatem, spotęgowanym przez oprawę graficzną autorstwa Mistrza McKeana.

"Boska kolonia" (Nicolas Presl) – najlepszy niemy komiks, jaki czytałem. A raczej: oglądałem. A raczej: podziwiałem.

"Drastyczne przypadki" (Neil Gaiman, Dave McKean) – gdy uznany scenarzysta pisze niebywale klimatyczną historię i daje ją do zilustrowania Dave'owi McKeanowi, to musi skutkować arcydziełem.

"Kaznodzieja" (Garth Ennis, Steve Dillon) – ta seria ma swoje blaski i cienie, ale żaden inny komiksowy cykl nie wciągnął mnie tak bardzo (jako dorosłego czytelnika).

"Maus" (Art Spiegelman) – na pewno znacie tę sytuację, gdy jakiś powszechnie ceniony klasyk okazuje się rozczarowaniem. "Maus" to zdecydowanie nie ten przypadek – po lekturze miałem poczucie, że obietnica wielkości została spełniona.

"Opowieści z hrabstwa Essex" (Jeff Lemire) – Lemire pozostaje najbardziej płodny na polu superbohaterowszczyzny, ale ten tytuł to dowód na to, że jest także mistrzem obyczajowych opowieści. I cieszy mnie to, że Kanadyjczyk sam zilustrował tę historię, bo uwielbiam jego rysunki.

"Patience" (Daniel Clowes) – mój pierwszy przeczytany komiks Clowesa. Od razu zostałem fanem tego twórcy.

"Spacedog" (Hendrik Dorgathen) – bardziej urocze od małych kotków są tylko psy w kosmosie!

"Spust, czyli pamiętnik onanisty pasjonata" (Joe Matt) – gdy komiks o masturbującym się facecie porusza i skłania do zadumy, to musi świadczyć o niezwykłości dzieła.

"Śladem białego wilka" [część I, wydanie z 1989 roku] (Janusz Christa) – to absolutnie nie jest pozycja na "dychę", ale sentymentalnie ma u mnie co najmniej 11 na 10, więc jakoś to się równoważy. ;)

"Wilczyca" (Jean Van Hamme, Grzegorz Rosiński) – chyba żadna inna komiksowa seria nie ma lepszego zakończenia. A nie, wróć, to nie jest ostatni tom Thorgala. :D

"Wilson" (Daniel Clowes) – mój pierwszy komiks Clowesa na półce. Prawdziwa chluba mojej (bardzo skromnej) kolekcji.

"Władca gór" (Jean Van Hamme, Grzegorz Rosiński) – kinomani mają trylogię "Powrót do przyszłości", komiksiarze "Władcę gór"!